Nowym elementem wystroju naszego mieszkania staly sie rakiety tenisowe. Jest ich kilka, wystarczajaco zeby powiesic je na przynajmniej czesci z tysiaca gwozdzi i gwozdzikow ktore poprzedni lokator, albo zryty wlasciel, powbijal losowo i radosnie praktycznie w kazdy jeden pusty kawalek sciany. Rakiety symbolizuja oczywiscie najwiekszy sukces KM (1120WTA) ktora przegrywajac w pieknym stylu ze zbyt dobrze grajaca wredna zdzira - zostala akademicka wicemistrzynia szczecina w tenisie ziemnym. Chapeux bas!
Nie mniej trudnego wyczynu dokonala ekipa smialkow prowadzona przez bylego prezesa SSWC - udalo sie jednego dnia rozlozyc, uzyc, oraz zlozyc spowrotem do pudelka kosztujacego astronomiczna sume 3232 batow tajlandzkich WoWa. Jak ktos nie wie co to to niech jedzie do tajlandii i spyta. Mimo potrzeby tlumaczenia instrukcji z tajlandzkiego (phuut phaasaa thai mai dai) na slang szczecinski udalo sie juz po 2 godzinach zasiasc do pasjonujacej rozgrywki.
Do poczatkowej batalii przystapili: prezes wraz z zona, ochroniarz prezesa takoz z zona, oraz moja skromna osoba pozbawiona zony ktora w tym czasie wykonywala rozne czynnosci zwiazane z wieczorem panienskim o ktorych wiedziec nie chce. Pierwsza trudow i znojow wedrowki po nieprzyjaznym swiecie pelnym Gnolli oraz Dzikunow (ktore sa tak przerazajace ze nawet wszedobylski i wszystkomajacy google nie posiada ich zobrazowanych) nie wytrzymala zona szefa ochrony. Godzinke po jej zejsciu na kanape szef zarzadzil pelen odwrot, na szczescie troche wczesniej pojawil sie Pierwszy Tata ktory wspaniale uzupelnil luki personalne i dzielnie wytrzymal ponad godzine. Jak to z tatami bywa - musial sie dosyc szybko ewakuowac, na placu boju zostala tylko zona prezesa (endurance ponad przecietna jesli chodzi o trwanie u boku zaaferowanego osmiosciennymi kostkami meza) oraz MY. Stoczywszy kilka epickich bitew postanowilismy jednoglosnie o zakonczeniu grania, ze wzgledu na fakt, iz bylismy juz tak boscy, ze gdybysmy byli jeszcze troche bardziej - to juz trudno byloby wrocic do rzeczywistosci.
W dwoch slowach - weekend zwyciestw.
W nastepnym odcinku slub Pana Doktora.
czwartek, 4 czerwca 2009
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz