czwartek, 26 marca 2009

HP vs Kunio podczas nocnej gali w Pile

Dzien wczorajszy zapowiadal sie spokojnie i jak to zwykle bylo wynikla z tego seria niefortunnych zdazen ktora doprowadzila mnie do biegania po drukarni o 23.00...

Ale od poczatku. Jest sobie siec. Dzwonia do admina

'adminie pomoz!!!'

no to admin loguje sie do switcha. Przeciez nie musze ruszac tylka. Nic bardziej blednego:

'maximum telnet sessions active, log in again later'

taa... a ja jestem jedynym pracujacym w tym tygodniu adminem. Coz - HP to shit, wiec sie zwiesil odrobine - pojade podlacze sie z konsola i zobacze o co tam kaman. Jade wiec, przyjezdzam, odbieram po drodze 40 telefonow z ludzmi ktorych zycie zalezy od tego czy swiatlowod wiedzie swiatlo czy nie. Zajezdzam, pokonuje 10 kilometrow drogi z jednej serwerowni do drugiej, znajduje kabel konsolowy (kazda jedna seria HPkow ma inny wiec zadanie jest problem NP-trudnym), podlaczam...

'maximum telnet session active, log in again later'

I kto mi powie ze nie warto wydac kasy na precious Cisco?? Na szczescie kasa na zielone kombajny zostala juz wydana wiec na HPku zostaly tylko rzeczy za ktorych odlaczenie nie zostane wywalony z pracy - szybkie spojrzenie na zegarek, celne pchniecie walesajacym sie nieopodal drutem, chwila strachu... i po 5 minutach HP radosnie przesyla pakiety wszelkiego rodzaju w ta i spowrotem.

W nastepnym odcinku dzielny admin zmierzy sie ze szczurami, ktorych glowna rozrywka jest przegryzanie kabelkow. Taki szczur czuje dane w kablu i nie moze sie poprostu powstrzymac.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz