... W kazdym razie pierwsza wspolna sobota i pierwsza podczas ktorej nie pracujemy.
Z racji tego ze slonce zawitalo razem z odrobina wiosny na Pilski padol - wybralismy na maly spacer (czyli obeszlismy polowe miasta). Okazuje sie ze Pasaz (jest tylko jeden wiec nie trzeba mowic ktory) jest dosyc pusty, tak samo w centrum handlowym jakos nie widac zbytniego ruchu... w nastepnym tez nie. Gdzie podziali sie ludzie?
Ludzie zebrali sie na targowisku ktore przypomina Manhattan sprzed okolo 5lat, moze wiecej ;). Wypelnili go prawie po brzegi, szczegolnie watpliwej jakosci bary serwujace golebie i sroki w bulce lub na zapiekance. Bylo wszystko czego mozna oczekiwac po tego rodzaju targu. Pojawili sie nawet dwaj Indianie - spiewajacy z playbacku polskie piosenki religijne (sic!). Zakupiwszy podrabiane ptasie mleczko opuscilismy lokacje. Mimo tego ze tetnila zyciem niczym serce tego miasta.
Magisterka znowu przegrala walke ze wszystkim innym. Tym razem takze z TheOffice (www.watchtvsitcoms.com/theoffice.php) ktore obecnie urzeka nas tym bardziej, ze jestesmy wlasnie w jakims takim Scranton, a moj szef swoimi kawalami potrafi wywolac na czole iscie mangowa wielka krople.
KM mowi ze idziemy biegac. Proponuje zaklady - twierdze ze nic z tego nie wyjdzie, stawiam browara w Sznie kazdemu kto uzna ze bedzie inaczej w ciagu najblizszych 24h ;).
Pila pozdrawia
sobota, 21 marca 2009
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz