Obiektywnie rzecz biorac - nie jest dobrze. Moznaby sie nawet pokusic o stwierdzenie ze jest zle. Z jednej strony brakuje czasu, z drugiej strony nie brakuje okazji do marnowania tego czasu co go jeszcze mamy - i te okazje wykorzystujemy prawie w 100%. Jakby tego bylo malo, KM jest lepsza ode mnie w tenisa, druzyna kolorowych dostaje niemilosierne baty co srode, a w piatkowych barazach o 3cia lige zagram na rozegraniu wiec raczej tez nie moge oczekiwac przyjacielskich spojrzen po tym spotkaniu...
Wielki Szu ewakuowal sie na Daleki Wschod wiec w pracy sobie czlowiek tez nie odpocznie. Ziomek ktory niedlugo byc moze stanie sie wlascicielem mieszkania ktore wynajmujemy nie odzywa sie, wiec nawet nie mamy komu ani gdzie placic za mieszkanie.
Do tego wszystkiego wielcy grubi bracia zza wielkiej kaluzy... w ich sprawie juz w ogole no comment
Slonce krzywo swieci, ciagle nie wygralismy miliona w totka, samo zlo bracie, samo zlo. I znikad pomocy.
oooh Lord
help me face the rising sun...
Zeby nie bylo ze sieje defetyzm - GOOD JOOOB!!! AWESOME! Jestescie super! Wszyscy. Nawet Ty. TY tez.
Ayúdame... .. .
środa, 22 kwietnia 2009
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz